Historia Nuki nie jest do końca znana: gdzieś tam się błąkała głodna, została przygarnięta przez starsze małżeństwo, które ze względu na swój stan zdrowia puszczało sunię samą na osiedle między bloki - i tak sobie biegała narażając się na niebezpieczeństwo, lądując w schronisku, nie wracając do domu po dwa dni i… hodując sobie okropne zapalenie ucha, którego właściciele Nuki nie leczyli a ona okropnie cierpiała.
Ta młoda, około dwuletnia suczka miała ogromne szczęście, ponieważ już po tygodniu pod opieką fundacji w domu tymczasowym Iwony, udało się znaleźć fantastyczny dom dla Nuki i mogliśmy przeprowadzić adopcję.
Nuka miewa się fantastycznie a Iwona pozostaje w kontakcie z jej nowymi właścicielami, czasem nawet mając okazję odwiedzić swoją „ekspresową tymczaskę” 😉
Nuka trafiła do nas dzięki człowiekowi, który nie odwrócił obojętnie wzroku od psa biegającego samotnie między samochodami na ruchliwym osiedlu. Bartek psiaka złapał, zainteresował się jego losem, zaoferował pomoc ówczesnym właścicielom Nuki i odezwał do naszej fundacji.
Dzięki temu, że Nuka prawie wpadła pod auto Bartka a nie kolejnej obojętnej na jej los osoby, teraz sunia jest bezpieczna i szczęśliwa wśród dbających o nią ludzi.